NAS na Raspberry Pi zero - część 1

UwU witam ponownie w mych skromnych progach. Cały ten tydzień przemeblowywałem swój kącik, co za tym idzie nie było wpisów jak również nie "ciągnąłem" projektów, zwyczajnie nie miałem jak. Zdjęcie przedstawia widok tatr na tle zachodzącego słońca Aktualnie znajduję się na etapie restrukturyzacji sieci w mojej mikro pracowni. Dostałem już gigabitowy switch, do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze jednego elementu - drugiego mniejszego serwera. Po co, oraz czemu nie maszyna wirtualna? Po pierwsze z emulacją kolejnej maszyny mój aktualny serwer sobie nie poradzi, jest zbyt mocno obciążony. Dwa, chciał bym mieć coś takiego, tyle że na ARM, coś co będzie mogło być zasilane z niskiego napięcia jak również nie pobiera elektrowni prądu, no może przesadzam ale taki serwer na Pi zero pożre (według moich szacunków) maksymalnie 5W, a mój obecny potrzebuje do życia 30W, gdy ktoś gra, a dyski są przezemnie obciążane pobór wzrasta do 45W. Ale co mają dyski do poboru? Użyłem typowych dysków 3.5 cala, Zdjęcie przedstawia widok na Tatry z MOR-u na trasie z Nowego targu każdy z nich pożera koło 3-4W gdy tależe się obracają. W urządzeniu goszczą aż trzy, co za tym idzie aby uzyskać pobór na poziomie 30W musiałem ustawić je tak iż po 15 minutach bezczynności następuje ich uśpienie. I wszysko fajnie, dyski sobie idą spanko, a ja postanawiam coś zapisać i co? I lag bo potrzebują kilku sekund aby ponownie rozkręcić talerze. Boże jak mnie to irytuje. Dodatkowo podczas rozkręcania oraz póniej hamowania nośniki pamięci wydają taki dźwięk że aż śpiący kot się budzi i rozgląda co się dzieje. Postanowiłem więc iż rozbiję swoje dane na dwie grupy, te do których dostęp uzyskuję bardzo rzadko: filmy, zdjęcia,Zdjęcie przedstawia procesory AMD A-series na płycie głównej laptopa Asus archiwalne projekty oraz takie dane, które używam na okrągło, tutaj mam na myśli aktualne projekty oraz muzykę. Te drugie przeniesione zostaną na NAS-a w technologi ARM który dzięki swemu ekologicznemu procesorowi oraz pojedyńczemu dyskowi 2.5 cala zużyje śmiesznie mało prądu. Robotę zrobi tu wielką właśnie dysk, gdyż dyski 2.5 cala są bardziej energooszczędne co za tym idzie nie muszą być usypiane. Na dziś tyle, ale w krótce pojawi się kolejna część z budowy. Do następnego!